top of page

Bezmatek - Mira Marcinów, czyli książka o życiu i śmierci

  • Zdjęcie autora: Martyna Urbańczyk
    Martyna Urbańczyk
  • 10 cze
  • 2 minut(y) czytania

Piszę ten opis pomiędzy pojękiwaniem mojej Młodszej, pluskiem wody a wyganianiem potworów z buzi Starszego przy myciu zębów. 


Książka BEZMATEK

Zacznijmy od tego, że mam tendencję do kupowania książek tylko po tytułach i tak, np. zamiast książki o wielodzietności, kupiłam tę o hodowli kur. Bezmatek skojarzył mi się z kobietą, która bardzo pragnie potomstwa, ale z jakichś niewyjaśnionych przyczyn nie może go mieć. Myliłam się.

Natomiast BEZMATEK to ul bez matki, to pszczoły bez królowej matki. 


Nie wiem czy bardziej wzruszyły mnie momenty dzieciństwa bohaterki, gdy opisywała swoją matkę czy etap samej już żałoby. Żałoby tak mocnej, że poczułam ją w całym ciele. Gdy wspominała o miesiącach, a później latach, w żałobie miałam już ochotę zajrzeć do klasyfikacji zaburzeń psychicznych, ale odłożyłam tę myśl i popłynęłam dalej, dając się porwać opowieści o bólu po stracie osoby, która była cząstką nas. 


Ta książka to połączenie żywego obrazu matki, która wiele za uszami miała, ale mimo tych niedoskonałości, tych rys na życiorysie matki, była i jest tak bardzo kochana przez swoją córkę. A córki miała dwie, jednak o tej drugiej niewiele możemy się dowiedzieć, dlatego mam pewną trudność z pełnym zrozumieniem bohaterki bez szczegółów dotyczących jej relacji właśnie z siostrą czy ojczymem. Czyżby odezwał się we mnie duch terapii systemowej?


Bohaterka to zależne psychicznie od swojej matki dziecko a później kobieta. Pomimo braku spełnienia potrzeby bezpieczeństwa zakochuje się w swojej matce na zabój. Chyba najbardziej chwyta mnie za serce wątek matki, która pije, nie przychodzi do domu przez całą noc a bohaterka czeka na nią w oknie z myślami czy matka tym razem przeżyła czy nie. Czy w takiej matce można się zakochać, czy choćby ją polubić? Bohaterka w swoim opowiadaniu o niej mówi nam, że tak.


Jedyne czego zazdroszczę bohaterce tej książki to aż tylu szczegółów, jakie mogła wypisać czy wymienić o swojej matce. PA-MIĘ-TA-ŁA. Ja nie pamiętam. Nie pamiętam aż tylu szczegółów o swojej matce i poczułam ten brak i to przytłaczające uczucie w gardle, dlatego książkę czytałam na wiele razy pomimo, że nie należy do najdłuższych pozycji w mojej biblioteczce. 


Książka napisana prozą może nie każdemu przypadnie do gustu. Ma w sobie lekkość, frywolność i, co jest minusem, kilka niezrozumiałych momentów, które przy dłuższym wyjaśnieniu zyskałyby na wartości. 


Jeśli chcesz się wzruszyć, poczytać o niezwykłej relacji matki z córką czy o żałobie córki po matce - zapraszam, możesz sięgnąć po tę pozycję. 


z czułością

Martyna





Komentarze


bottom of page